Zimowe treningi Lifeguard Gdańsk, które odbywają się w każdą niedzielę o godzinie 11:00 przy Molo w Gdańsku-Brzeźnie oraz przy Marinie Gdańsk cieszą się coraz większym zainteresowaniem.
Komentarz pochodzi od Janek, 01.02.2010 10:45:19: A to był "trening" czego?
Komentarz pochodzi od Kris, 01.02.2010 15:35:07: Co Ty? Jakiś tępy jesteś?
Komentarz pochodzi od Mark, 02.02.2010 18:58:21: Nie karmić trolla!!!
Komentarz pochodzi od Janek, 02.02.2010 19:56:12: A jest tu jakiś moderator? Bo za tego typu chamskie odzywki powinny być bany. Chyba, że jest to stały poziom tej strony.
Pytanie było poważne, bo chodzenia trzech facetów po lodzie, bez zamarkowania jakiejkolwiek akcji ratowniczej, nie nazwałbym treningiem. Widziałem ostatnio trening ratowników w Gdyni i wyglądał on całkiem inaczej.
No chyba Kris, że jesteś jednym z tej trójki i pękasz z turboratowniczej dumy. Wierz mi, że nie ma z czego. Chodzenie po lodzie bez asekuracji linowej, zwłaszcza jeśli ma się minimum pojęcia o ratownictwie, jest po prostu głupotą. W sobotę utonął facet, który dostał się POD lód i nie było go z pod niego czym wyciągnąć.
Komentarz pochodzi od Kris, 02.02.2010 20:46:57: Dziękujemy Ci o wielki znawco, ale nie potrzebujemy Twoich rad i opinii. Przy okazji zapraszam do słownika w celu ustalenia terminologii słów trening, ćwiczenia i szkolenie. Wg. mnie, żeby markować jakąkolwiek akcję na lodzie należy wpierw się z tym lodem obeznać. Z pewnością ratownicy z Gdyni są już z "lodami" dobrze obeznani...i w sumie nic dziwnego bo widać, że masz elementarne problemy z odróżnieniem kobiety od mężczyzny.
Komentarz pochodzi od Janek, 02.02.2010 21:14:41: No dzięki Kris
Twój post aż powala merytoryką odpowiedzi i „znawstwem” ratownictwa lodowego. „Zachęca” również w szczególny sposób do działania w Lifeguard Gdańsk. Spotka się tam na pewno miłych i profesjonalnie wykształconych ludzi – w Twoim typie.
Takie „obeznanie się” z lodem w centrum miasta i bez asekuracji zachęca tylko innych do włażenia na niego. Bez względu na płeć.
A ratownicy z Gdyni z lodem obeznani są całkiem nieźle. W dniu swojego treningu ściągnęli z niego matkę z dzieckiem.
Komentarz pochodzi od Jasiu, 02.02.2010 21:29:02: Poza asekuracją linową w ratownictwie lodowym używa się kasków. Na lodzie nie powinno się natomiast używać kamizelek asekuracyjnych.
A fakt, że Kris nie potrzebuje rad i opinii rzeczywiście świadczy o tym, że jest turboratownikiem
Komentarz pochodzi od Tadek niejadek, 02.02.2010 21:29:40: Sciągneli matkę z dzieckiem i chwała im za to!!! Ale GDZIE asekuracja linami itp czyżby zapomnieli
Komentarz pochodzi od RAT 2005, 02.02.2010 21:35:58: A co bedzie Jasiu jak ulegnie uszkodzeniu suchy skafander (bo takie najczęściej się używa)wtedy kamizelka byłaby chyba wskazana co.
Komentarz pochodzi od Jasiu, 02.02.2010 21:54:49: Rat 2005
I tu właśnie wychodzą niedostatki wiedzy o specyfice ratownictwa lodowego. To całkiem inny rodzaj ratownictwa. Kto się nie szkolił ma prawo nie wiedzieć. Szkolenie rozpoczyna się zwykle od sakramentalnego zdania – zapomnijcie wszystkiego, czego nauczyliście się na kursie ratownika WOPR.
Po pierwsze na lód nie wchodzi w pierwszym lepszym suchym skafandrze. Skafander lub kombinezon do ratownictwa lodowego musi mieć lekko dodatnią pływalność nawet po jego uszkodzeniu (nie trylamit ale neopren, a najlepiej crash neopren lub wkładki z niego do trylamitu). Po drugie kamizelka przy wpadnięciu ratownika pod lód wypiera ciało na powierzchnię, wyrzuca je pod pokrywę lodową i uniemożliwia wydostanie się (ani w górę ani w dół). Bez asekuracji linowej wyjście BYWA CZASEM możliwe, pod warunkiem, że ma się dużo szczęścia. Nawet doświadczeni płetwonurkowie czasem nie zabierają pod lód jacketów, żeby w panice nie kusiło ich pociągnięcie za kulkę. Odwrócę pytanie – co by zrobił jeden z widocznej na zdjęciach trójki „ratowników” przy uszkodzeniu swojego skafandra? Nie miał przecież na sobie kamizelki? Bohater czy…samobójca?
Komentarz pochodzi od Mark, 02.02.2010 21:58:32: Dokładnie! Skafander można uszkodzić na lodzie bardzo łatwo...więc wg mnie kamizelki mogą być i uważam, że kaski na pewno nie zaszkodzą.
Idźcie się kłócić gdzie indziej, bo już coraz trudniej się to czyta
Komentarz pochodzi od Jasiu, 03.02.2010 00:51:14: Jasne. Po co poszerzać wiedzę i wymieniać poglądy Skasujcie możliwość komentowania i będzie spokój
Komentarz pochodzi od Kris, 03.02.2010 10:50:44: Do Janek! Szanowny Panie kolego! Nie dziw się, że odbieram Ciebie jako osobę totalnie pozbawioną zdrowego rozsądku. Przeglądam często tę stronę i kilka razy natrafiłem na Twoje komentarze. Przy zdjęciu z zawodów ratowniczych pytasz się kto obserwuje tonącego? Potem krytykujesz instrukotra z 50-letnim stażem na podstawie jednej fotki, a teraz przedstawiasz swoją osobę jako wybitnego speca od ratownictwa lodowego. Jestem za poszerzanie wiedzy i wymianą poglądów jaką prezentuje Jasiu, ale irytuje mnie krytykowanie wszystkiego co się tylko da skrytykować bez prezentowania sensownych argumentów. Moim zdaniem najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenia logowanie do komentarzy bo wcale nie zdziwiłbym się jakby się okazało, że np. Jasiu i Janek to ta samaosoba, a nie lubię prowadzić konwersacji z kimś kto ma problemy z własną osobowością.
Komentarz pochodzi od Janek, 03.02.2010 12:09:45: W przeciwieństwie do Twoich wypowiedzi, moje odnoszą się do konkretnych faktów pokazanych na zdjęciach i nie zawierają chamskich wycieczek personalnych i określeń dotyczących innych komentatorów oraz grup innych ludzi (np. ratownicy gdyńscy i ich lody). Może chcesz być dowcipny, ale Ci to nie wychodzi.
Skomentowałem dotychczas trzy rzeczy, których w ratownictwie wodnym uczono mnie inaczej. Przy akcji z kołowrotem najważniejsze jest bezpieczeństwo i wzrokowa asekuracja z brzegu ciągniętego ratownika i tonącego. Na zdjęciu tego nie widzę. Stąd komentarz. Jeśli twierdzisz, że skomentowany przeze mnie sposób układania w pozycji bezpiecznej jest prawidłowy, to tu wymiękam i nie mam już nic więcej do dodania. Co do „treningu” lodowego zadałem pytanie, zostałem przez Ciebie potraktowany w sposób chamski, przedstawiłem swoje wątpliwości w sposób jasny (a równie dobrze mogłem odpowiedzieć, że to Ty jesteś tępy) i wskazałem naruszenie podstawowych zasad zdrowego rozsądku i bezpieczeństwa.
Ponieważ zdjęcia nie oddają całokształtu, najpierw staram się dopytać o kontekst. Potem wypowiadam swoje opinie. Nie zaczynam (w przeciwieństwie do Ciebie) od nazywania kogoś tępakiem.
Jestem za logowaniem, bo można banować, co poniektórych wybitnie „inteligentnych inaczej” komentatorów. A co do problemów z własną osobowością, to ja ich nie mam (nie widzę wszędzie spisku, krytyk, podszywania się pod inne osoby itp.). Jasiu podziękowania za konstruktywne uwagi.
Komentarz pochodzi od Kris, 03.02.2010 16:26:47: Po co ta dyskusja i mizerne tłumaczenia? Wchodzę w galerię zawody. Są zdjęcia z zawodów i komentarz, że w ogóle lipa bo nikt nie obserwuje tonącego. Myślę sobie, może koleś nie był nigdy na zawodach, to może nie wiedzieć. Wchodzę w galerię kurs. Wiadomo jak to na kursie. Ludzie się uczą i czasami po kilkanaście razy robią rzeczy niepoprawnie, aż do skutku. Od razu musi się znaleźć wszechwiedzący Janek.
Komentarz pochodzi od Kris, 03.02.2010 16:37:21: A Twoje powyższe pytanie, z przekąsem krytyką pozbawioną jakichkolwiek argumentów poza jakimiś tam koncepcjami liny, którą de facto widać na filmie. Mój błąd, że Ci "pojechałem" (chociaż też w formie pytania), bo teraz to jedyna Twoja linia obrony. A wystarczył nazwać Cię po prostu malkontentem.
Komentarz pochodzi od Jasiu, 05.02.2010 08:29:38: Kris
A możesz zacytować chociaż jedną swoją wypowiedź, która nie bije piany, a dotyczy merytorycznie ratownictwa wodnego? Bo na razie Twoje teksty nic konstruktywnego nie wnoszą.
Komentarz pochodzi od cegielka, 05.02.2010 23:50:08: ale jak wiadac na filmie gdańskim ratownikom calkiem niezle idzie wychodzenie z przerembli co zostalo okreslone jako rzecz rzadko zdarzajaca sie w praktyce
Komentarz pochodzi od k k k, 07.02.2010 14:32:39: Ale macie Panowie problem, dajcie sobie po razie i bedzie spokoj.
Dodaj komentarz do tej strony:
Stronę otworzył już 10602 Odwiedzający (62231 Wejścia) Copyright: Łukasz Iwański